bez tytułu,

8 z serii 12 obrazów, akryl na płótnie, 190 × 300 cm

fot. Andrzej Golc

Gęste czerwone smugi wyglądają na białym płótnie jak ślady rozpaczliwego drapania po murze zakrwawionymi palcami. To wrażenie potęgują duże rozmiary płótna: 190 na 300 centymetrów. Stojąca przed nim kobieta średniego wzrostu może sięgnąć ręką akurat jego górnej krawędzi, a jej rozstawione wzdłuż osi poziomej ręce obejmują obszar około 150 centymetrów. Samo malowanie polega na wielokrotnym zanurzaniu dłoni w farbie, która ma kolor i konsystencję krzepnącej krwi, i ciągnięciu nimi po płótnie, raz za razem, najpierw od góry do dołu, potem coraz dynamicznej, we wszystkich kierunkach. Aby zagarnąć brzegi i pokryć malarstwem całą płaszczyznę, wystarcza wahadłowe wychylenie bądź niewielki krok w lewo lub w prawo od środka obrazu. Trudniej dosięgnąć dolnej krawędzi, trzeba się przy tym nisko pochylać, kucać lub klęczeć. Dlatego przez dolne partie płócien przebija więcej bieli, a górne są bardziej zagęszczone. Z płótna na płótno coraz ciemniejsze; krew także z czasem czarnieje. Płócien jest dwanaście. To dyplom Bogny Burskiej w pracowni Leona Tarasewicza.

z tekstu Andy Rottenberg Śmierciopieśń, katalog Krew i cukier. Bogna Burska 2000-2021, s. 44

Obrazy

Widok wystawy
Krew i cukier. Bogna Burska 2000-2020, Trafostacja Sztuki, Szczecin, 27.08-2.10.2020