– BWA Zielona Góra, wystawa Gościnna Pracownia Leona Tarasewicza 2001
– CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie, wystawa dyplomowa 2001

Moje pierwsze spotkanie ze sztuką artystki było równie zaskakujące jak to drugie w Lublinie. We wrześniu 2001 r. w Warszawie, w CSW odbyła się wystawa absolwentów pracowni malarstwa prof. Leona Tarasewicza z warszawskiej ASP. Przechodziłem obok znakomitego malarstwa (Krzysztofa Buczaka, Aleksandry Kulik, Anny Wojnarowskiej), aby w końcu dotrzeć do ostatniego wnętrza, oddanego we władanie Bognie Burskiej. Wszedłem w biały korytarz, którego białe ściany pomazane były krwawą cieczą. Tak jakby słaniała się na nie zakrwawiona, uciekająca postać, uderzając dłońmi w przerażeniu. Zostawiając ślad na ścianie. Ślad jako zapis ciała, zapis dramatu. Instalację dopełniały cztery ekspresjonistyczne abstrakcje akrylowe, namalowane przez artystkę dłońmi. Dwie czerwono-czarne, dwie – wyłącznie czerwone.

Czerwień dominowała wszędzie. Czy to właśnie takim korytarzem uciekała dziewczynka w domu z łóżeczkiem? Te instalacje muszą zostać pokazane razem, są to bowiem pokrewne, architektoniczne przestrzenie rany i przerażenia. Wspólna jest tu również sugestia kobiecości i sygnały przemocy wobec jej ciała. Artystka pomazała krwawe, czerwone obrazy własnymi dłońmi. A więc ponownie powraca przemoc domowa, gwałt. Kobiece ciało, dziewczęce ciała jako ofiara. Kim jest oprawca? Czy istnieje podział na oprawcę i ofiarę? A może za każdym razem mamy do czynienia ze śladami aktów autodestrukcji, jak w filmie Polańskiego. Może ofiara jest agresorem, szczególnie wobec samej siebie. Widz jest detektywem, znaczenie pozostaje otwarte. Jest w tym jednak coś jeszcze?

I nagle olśnienie!

„Lśnienie”. Ten korytarz Bogny Burskiej jest niczym korytarze w nawiedzonym hotelu Stephena Kinga, w ekranizacji Stanleya Kubrica. Potop krwi lejącej się po ścianach.

fragment tekstu Architektura przemocy. Paweł Leszkowicz, Arteon 2002 r.