Found Footage

wystawa indywidualna gra z przemieszczającymi się zwierciadłami – część trzecia, Instytut Sztuki Wyspa w Gdańsku, 2008

K.W.: Film Found Footage pokazałaś w Instytucie Sztuki Wyspa jako rodzaj instalacji. Jest to film odtwarzany po wrzuceniu monety do specjalnego automatu ulokowanego obok rzędu kinowych siedzeń. Zbudowałaś tam takie małe, podejrzane kino. Podobne do tego z Cruising Williama Friedkina, z którego fragmentów korzystałaś, tworząc swój film. I właśnie dzięki tej aranżacji czujemy się jak goście owego podejrzanego kina porno w filmie z 1980 roku. To jest jedyna praca, którą pokazujesz w ten sposób. Dlaczego zależało Ci na zbudowaniu takiej sytuacji? Aranżujesz ją tak, aby przypominała tę, oglądaną na filmie, co dodatkowo wzmacnia fakt, że akcja rozgrywa się w kinie.

B.B.: Kiedy, pracując nad kinowymi historiami, znalazłam tę, pomyślałam, że taka forma byłaby najlepsza. Bo jest to opowieść, w której rzeczywistość miesza się z fikcją w sposób dosyć nieprawdopodobny. To jest kino w kinie. Pudełko w pudełku, i nie wiesz, które pudełko jest ostatnie, a które pierwsze. Może to moja instalacja? A może cała wystawa i budynek pełen filmów? To jest dosyć zabawne, bo w Cruising grał Al Pacino, chciałam więc wyciąć coś z niego do mojego filmu Gwiazda. Najpierw obejrzałam go normalnie i choć to film dziwny sam w sobie, nic nieoczekiwanego nie przykuło mojej uwagi. Potem, żeby wyciąć wybrane sceny, wrzuciłam go do odpowiedniego programu i przeglądałam w przyspieszonym tempie. Program ten ma taką właściwość, że się zatrzymuje, kiedy następuje zasadnicza zmiana zawartości kadru. I nagle zatrzymał się na klatce pornograficznej, której wcześniej nie widziałam! Miałam więc dokładnie taki filmowy moment: podchodzę do mojego komputera i nie wierzę w to, co widzę. Po prostu klasyczne, pornograficzne ujęcie – genitalia w trakcie stosunku w filmie, w którym, jak pamiętałam, niczego takiego nie było. Najpierw pomyślałam, że ponieważ to był film ściągnięty z Internetu, to pewnie ktoś to tam wmontował, kiedy wrzucał go do sieci. Ale kupiłam sobie oryginalną płytę i okazało się, że tam też jest to ujęcie. Potem przeczytałam różne teksty, które się pojawiły z okazji ponownego wydania filmu po dwudziestu latach, przypominające sprawę z cenzurą. Friedkin musiał wyciąć 40 minut swojego filmu, żeby móc go pokazać. Musiał go ocenzurować, bo był zbyt „odważny” obyczajowo. Potem wmontował podprogowo te pornograficzne ujęcia. On sam mówi w niektórych wywiadach, że zrobił to, jako protest przeciw cenzurze, ale czasem, w innych twierdzi, że tak naprawdę umieścił te sceny jako pewien rodzaju gwałtu.

K.W.: Chciał zgwałcić widzów?

B.B.: To jest bardzo dziwny film, historia seryjnego mordercy, którego dzielny detektyw Al Pacino usiłuje złapać. Te pornograficzne sceny są wmontowane w sceny morderstwa, pchnięcie nożem przechodzi w pchnięcie penisem i tak na przemian. Ale jak go bardzo uważnie obejrzeć, to okazuje się, że mordercę tak naprawdę grają różni aktorzy, a ten, który gra go w momencie, w którym morderca zostaje złapany to jeszcze ktoś zupełnie inny. Część ludzi uważa, że to dowód na nieudolność reżysera. Reżyser twierdzi natomiast, że miał to być film o złu, złej stronie naszej osobowości, które, tak jak w Egzorcyście, przechodzi z człowieka na człowieka i że nikt tego filmu tak naprawdę nie zrozumiał. Po ocenzurowaniu brakuje jednak 40 minut filmu, dlatego prawdopodobnie ta zmiana aktorów jest zupełnie niejasna w tej wersji. Jest w nim bardzo dużo dziwnych rzeczy, ale jest też sporo realnych, kluby i bawiący się w nich ludzie są prawdziwi. Friedkin zatrudnił wiele osób, które nie były zawodowymi aktorami. Ten film był wielkim skandalem i to na różne sposoby, teraz staje się czymś w rodzaju dzieła kultowego.

K.W.: Kompletne wymieszanie życia realnego z fikcją. Bohaterami Twojego filmu Found Footage są między innymi prawdziwy radiolog i jego prawdziwy asystent, pokazani w scenie, w której wykonują skan mózgu opętanej bohaterki Egzorcysty Friedkina – jest to oczywiście ujęcie z tego filmu, które wykorzystałaś, a w którym zagrali prawdziwi pracownicy szpitala. Jeden z nich, jak się potem okazało, był również prawdziwym mordercą. Bateson, bo tak się nazywał, zabił krytyka filmowego Addisona Verrilla i było to morderstwo na tle seksualnym. Potem, siedząc już w więzieniu był konsultantem Friedkina podczas kręcenia Cruising, filmu o mordercy, który był realną postacią, ale nie został nigdy złapany, więc stał się takim Kubą Rozpruwaczem. Istnieje teoria, że był to właśnie Bateson, ów asystent radiologa. Oznaczałoby to, że Friedkin konsultował się z prawdziwym mordercą, o którym kręcił film. Biorąc pod uwagę te wszystkie elementy i ową sytuację kinową, a także to, że ofiarą był krytyk filmowy, pomyślałam sobie, że może Twój film jest pracą o percepcji i recepcji obrazu.

B.B.: Tak, w pewnym sensie to jest film o tym, co jest realne. O tym, co jest prawdopodobne. Z drugiej strony powodem zrobienia tej pracy było po prostu ogromne zdziwienie. Kiedy zorientowałam się, że w filmie są te tajemnicze klatki, zaczęłam dociekać, o co chodzi. Dopiero potem znalazłam historię o facecie, który grał w Egzorcyście i szperać wokół tego.

fragment wywiadu Fatalne zauroczenia nas wyzwolą – rozmowa z Bogną Burską Kamili Wielebskiej, katalog Filmy. Bogna Burska, red. Aleksandra Grzonkowska, wyd.: Instytut Sztuki Wyspa, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, BWA Zielona Góra, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku, 2014