Małe Morze

wideo zrealizowane w ramach stypendium KPO dla Kultury w 2024 r.
#KPOdlakultury #KPO #NextGenerationEU #FunduszeUE

Dziękuję za konsultacje Katarzynie Dragańskiej-Dei i Kajetanowi Dei z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie oraz Joli Woszczenko z CSW Łaźnia.
A także Zuzie Krajewskiej za hydrologiczne opowieści nad Zatoką.

2024

1. Małe Morze – tak kaszubi nazywają Zatokę Pucką czyli zachodnią część Zatoki Gdańskiej między półwyspem Helskim a wybrzeżem. Spędzałam tam ostatnio tyle czasu ile mogłam. Nad wodą i na wodzie, a od niedawna w bezwietrzne dni zaglądając również pod wodę.
Ta część Zatoki przeszła głębokie załamanie ekologiczne w latach 60- i 70-tych spowodowane zanieczyszczeniami i w niewielkim stopniu trałowaniem dna w calu pozyskiwania widlika zaostrzonego na agar. Jednak stan zatoki poprawia się od lat 90tych, po woli odradzają się rośliny i zwierzęta. Od 2004 r. zaczęto w Polsce wpisywać na listę gatunków chronionych również wodorosty – w tym prawie całkiem wytępione w Zatoce Puckiej widlika i morszczyn pęcherzykowaty.
Życie w zatoce się odradza, ale nadal mu szkodzimy – nie tylko spływające z pól nawozy, nie tylko nie do końca oczyszczone ścieki, nie tylko wciąż nadmiernie uregulowane brzegi, ale też wodne sporty motorowe na płytkiej wodzie – siła odrzutu wody wyrywa powracające łąki podwodne i pozbawia schronienia żyjące w nich zwierzęta. A przecież sporty wietrzne są po stokroć fajniejsze.

 

2. Wewnętrzna część Zatoki Puckiej, zwana Zalewem Puckim, a kiedyś właściwą Zatoką Pucką jest oddzielona mielizną. To bardzo szczególny ekosystem i najbardziej bioróżnorodna część polskiego Bałtyku. Woda jest słodko-słona żyją w niej więc organizmy z obu środowisk. Jej średnia głębokość to ponad 3 m. czyli niedużo – światło słoneczne dociera tu często w dużej ilości aż do dna, co jest wyjątkowe w morskim akwenie. A stosunkowo płytka woda szybko wychładza się i nagrzewa – żyjące tu gatunki muszą mieć dużą tolerancję termiczną. To tu mamy największą szansę zobaczyć lód morski.
Dno Zatoki porastały łąki trawy morskiej – zostery, ramienicy, a także rdestnicy. W latach 60 i 70tych zostały w ogromnym stopniu zniszczone przez zanieczyszczenia i bezpośrednie działanie człowieka, a widlik i morszczyn zniknęły. Pod koniec zeszłego wieku intensywnie regulowano brzeg i zniszczono trzcinowiska. Razem z łąkami i trzcinowiskami populacje żyjących i rozmnażających się w nich zwierząt – krewetek i ryb – uległy ogromnemu zmniejszeniu lub załamaniu.
Łąki zostery odradzają się, przywraca się też trzcinowiska. Oczyszczanie ścieków w ogromnym stopniu poprawiło jakość wody. Wraz z roślinami i siedliskami, które tworzą wracają zwierzęta. Są też cierniki, które pojawiły się w miejsce znikających wcześniej ryb.

 

3. Chełbie modre – Aurelia aurita – po angielsku Moon jelly – meduza księżycowa. Trudno sobie wyobrazić lepszą nazwę dla tak pięknego zjawiska. Tym meduzom nie szkodzi katastrofa klimatyczna – lubią ciepłą wodę i przybywają wraz z nią w niepoliczalnych ilościach. Czasem zatrzymując się gdzieś na Zatoce można podziwiać tysiące meduz przepływających w czarnej wodzie. Mogłoby je skrzywdzić jedynie skażenie lub załamanie się łańcucha pokarmowego.
Nie parzą ludzi, choć jak wszystkie meduzy wyposażone są w parzydełka. Składają się ponad dziewięćdziesięciu – niewiele mniej niż stu – procentach z wody. Po zakończeniu cyklu życiowego umierają na bałtyckich plażach. Najwięcej można ich spotkać od strony nagrzanej Zatoki.
Nie do końca wierzę w międzygatunkową współpracę w tym wypadku – współpraca potrzebuje świadomej i konsensualnej dwustronności. Ale ogromnie cenię sobie możliwość przyglądania się ich egzystencji, patrzenia na nie i poprzez nie, próby percepcyjnego dostrajania się do ich pulsu. Czasem przypomina rytm oddechu lub przezroczystego serca.

 

4. Rybka niewidka – półprzezroczysta rybka Babka piaskowa. W tym roku wystarczyło wejść w płytką wodę Zatoki i przypływały. Leżały na dnie, często blisko siebie, lekko się ruszając pod wpływem prawie niezauważalnych fal. Przypływały po kilka, po chwili był ich niepoliczalny rój. Nie wiem co może im zaoferować ludzkie ciało – może wciąż jest po prostu cieplejsze niż nagrzana woda Zatoki. Może daje nadzieję na jakąś formę pokarmu. Może jest duże, białawe, niezdarne i nieobyte z wodą co stanowi jakąś atrakcję w powtarzalne podwodne dni. Może odbija załamania słońca w jakiś nieodparty intensywny sposób. A może słychać przez wodę bicie naszego serca.
Babka piaskowa w Polsce była pod ścisłą ochroną gatunkową, od 2014 r. jest pod ochroną częściową. Mieszka w mule i piasku, bardzo lubi wody brachiczne czyli słodką wodę z rzek zmieszaną ze słoną wodą morską.
Pod wodą bez okularków bardzo niewiele widać, może właśnie tyle ile rybka niewidka widzi z człowieka. Ale czuć łaskotanie. W maju podszczypywały mnie cierniki, teraz były łaskotki-niewidki.

 

5. Woda kojarzy się ze spokojem, z ciszą. Z szumem, bulgotaniem, kojącym dźwiękiem fal. Dźwięk w wodzie rozchodzi się cztery razy szybciej niż w powietrzu, tylko my go nie słyszymy.
Zanieczyszczenie akustyczne Bałtyku i Zatoki Gdańskiej jest ogromne. To ono wypłasza morświny i uniemożliwia im komunikację, orientację za pomocą echolokacji, a w konsekwencji rozmnażanie i życie. Hałasują głównie statki, ale też farmy wiatrowe na morzu. Najgorsze są detonacje i odwierty przy stawianiu farm wiatrowych czy platform. Ale każdy płynący statek jest niezwykle głośny, równie głośny co startujący odrzutowiec. Morze Bałtyckie jest uważane za jedno z najbardziej zatłoczonych mórz świata, odbywa się na nim 15% światowego transportu morskiego. Najgłośniejsze są wąskie Cieśniny Duńskie, a najcichsza – poza sezonem – jest Zatoka Pucka. Hel stanowi naturalną barierę akustyczną i chroni ten ekosystem. Hałasują więc turyści, silniki łodzi i skuterów wodnych. (za: „Instrukcja minimalizowania hałasu podwodnego jako istotnego zagrożenia dla morświna Phocoena phocoena w Morzu Bałtyckim” Wojciech Górski, Radomił Koza, dr Iwona Pawliczka vel Pawlik, Fundacja WWF Polska 2019 r., dziękuję Magdalenie Sołodynie i Cieniom Antropocenu za inspirację)